Smart aging. Czy polubimy nasze zmarszczki?

Czas powiedzieć sobie prawdę – nikt z nas nie ucieknie przed upływem czasem, a starzejemy się praktycznie od momentu, w którym przychodzimy na świat. Dlaczego przestaliśmy traktować tej proces jako coś naturalnego? 

Określenie „smart aging” pojawiło się w światowej prasie już kilka dobrych lat temu, w czasach kiedy boom na zabiegi medycyny estetycznej i poprawianie urody miał się bardzo dobrze. Wtedy to był nowy, niszowy trend. Dziś słyszymy o nim coraz częściej. Dlaczego? Bo zaczynamy być zmęczeni nieustannym dążeniem do instagramowych ideałów, oszukiwaniem czasu i stresem pojawiającym się wraz z każdą nową zmarszczką. Czy filozofia smart aging uwolni nad od tej presji? Odpowiedź na to pytanie poznamy wkrótce, ale już dziś wiadomo, że ta tendencja zyskuje na sile – wraz z powrotem do naturalności, docenianiem różnorodności i zainteresowaniem zdrowym stylem życia.

Stygmat wieku

Żyjemy coraz dłużej, pragniemy wiec zachować na długie lata dobry, młodzieńczy wygląd. W czasach, kiedy pięćdziesiątka stała się nową czterdziestką, a 60-, 70-, a nawet 80-latki eksperymentują z modą, mają czas na rozwijanie nowych pasji i bogate życie towarzyskie, pojęcie „starości” też musi się przewartościować. Dziś wiek jest tak naprawdę tylko liczbą, liczy się to na ile lat się czujemy i w jakiej kondycji jest nasze ciało. Nie tylko to jak wygląda, ale jaki jest stan naszego zdrowia i poziom sił witalnych. 

Stąd też tak istotne jest całościowe, czyli holistyczne, dbanie o zdrowie i dobrą kondycję. To, jak wyglądamy jest tylko jednym elementem tej układanki. Cóż z tego, że wygładzimy zmarszczki toksyną, jeśli nasze ciało jest obolałe, zaniedbane i niewłaściwie odżywione. To tak nie działa!

Troska o siebie powinna być naszym priorytetem już w latach młodości. Konsekwentna pielęgnacja, czas na relaks, ruch i rozwój duchowy powinny od zawsze być na naszej liście „must-do”. Ciekawe, czy w przyszłości dzieci będą uczyć się tego w szkołach? Oby, bo badania naukowe potwierdzają, że profilaktyka i prewencja to najlepszy sposób na zachowanie zdrowia i dobrej kondycji na długie lata. 

Analogicznie w przypadku skóry. Jeśli przez lata była zaniedbywana, nieodpowiednio pielęgnowana, zmęczona niezdrową dietą i np. paleniem papierosów, nierozsądnie byłoby uważać, że jeden zabieg medycyny estetycznej czy chirurgii plastycznej rozwiąże problemy będące efektem lat zaniedbań. Oczywiście, twarz można naciągać czy wypełniać, ale rezultaty będą krótkotrwałe i niezbyt dobre, jeśli sama skóra jest w słabej kondycji – cienka, wiotka i pozbawiona kluczowych składników – budulcowych i odżywczych. 

W zakresie pielęgnacji smart aging skupia się na tym, jak poprawić kondycję skóry, jak pielęgnować ją na co dzień i jakim zabiegom profesjonalnym się poddać. Może to zaskakujące, ale nie ma tu błyskawicznych, magicznych rozwiązań, do których się przyzwyczailiśmy. Są za to przemyślane i konsekwentne działania pielęgnacyjne, zdrowy tryb życia, czas na przyjemności i radość z życia. Akceptacja upływającego czasu, docenienie zalet płynących z doświadczenia i tego, ze każdy z nas starzeje się i wygląda inaczej. I to jest piękne. Ufff. Też czujecie ulgę?

Holistyczne rozwiązania

 Filozofa smart aging to wielki powrót naturalnych, manualnych zabiegów pielęgnacyjnych. Przestrzeń na kontakt ze sobą i z drugim człowiekiem, stopniowe wprowadzenie zdrowych nawyków. Już nie zastrzyk z botoksu, ale dobry masaż twarzy, indywidualnie dobrana pielęgnacja na bazie naturalnych, aktywnych biologicznie składników.

A ponieważ jesteśmy całością, dbamy nie tylko o naszą zewnętrzną powłokę, ale też o wnętrze, równowagę. Warto poszukać najlepszych dla siebie rozwiązań – może będą to ćwiczenia oddechowe, tai-chi, joga lub medytacja? A może slow jogging, pływanie lub po prostu spacer? Ważne jest to by działać w zgodzie ze sobą i nie robić niczego na siłę. Wprowadzajmy nowe nawyki metodą małych kroków, sprawdzajmy co nam pasuje i cieszmy się z nowych odkryć – w zakresie pielęgnacji, zdrowia czy diety.

To nie tylko trend, to przyszłość!

Jeszcze kilka lat temu kobieta z naturalnie siwymi włosami budziła w najlepszym przypadku podejrzenia o oszczędzaniu na wizycie u fryzjera lub mówiło się, że „odpuściła sobie” dbanie o wygląd. Dziś największe gwiazdy pokazują się w naturalnym wydaniu. Sarah Jessica Parker z kultowego „Seksu w wielkim mieście” czy Andie McDowell zachwycają zadbanymi kosmykami poprzetykanymi siwizną. Znane aktorki, m.in. Kate Winslet czy Gillian Anderson nie wygładzają sobie twarzy i nie zgadzają się na obróbkę graficzną zdjęć na okładkach magazynów. Jak wyglądają? Zachwycająco!

Na wybiegach pojawiają się modelki po 70-stce, ba nawet po 80-tce, a w kampaniach urodowych największych marek widać kobiety dojrzałe i piękne! Czy już możemy mówić o przełomie? Zdecydowanie tak. Wiek przestaje być stygmatem, a zaczyna być sprzymierzeńcem – w końcu także dla kobiet. 

Trzymamy więc kciuki za rozwój trendu smart aging i docenienie dojrzałości. Celebrujmy swój wiek, zamiast go ukrywać. A pielęgnacja i dbanie o dobry wygląd niech będą przyjemnością, a nie obowiązkiem mającym za zadanie ukryć naszą metrykę.

Zobacz również:

Produkt dodany do listy życzeń

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.